Dla mamy i taty

Chcesz oglądać kanał MiniMini+?
Zamów pakiet w nc+

Sprawdź

Na ratunek rafie koralowej

tekst: Ewa Martynkien dla MiniMini+

Tego dnia mała Rybka MiniMini wspaniale się bawiła, pluskając się w błękitnym morzu. Na rozległej podmorskiej łące rozhuśtała się mocno na długim falującym liściu trawy, by po chwili wyskoczyć w górę aż nad powierzchnię wody, kołysaną lekkim wiatrem.

  - Juhu! - wołała zachwycona, lądując ponownie w chłodnej wodzie.

Kolejny skok był jeszcze bardziej udany. Nad wodą Rybka wykręciła w powietrzu kilka koziołków i ujrzawszy ciągnącą się w nieskończoność piaszczystą plażę, przyszło jej na myśl, żeby wybrać się na wyprawę wzdłuż wybrzeża i zobaczyć, co interesującego dzieje się w okolicy. Kiedy tak sobie płynęła, coś zamigotało pomiędzy białymi kamieniami na dnie. Rybka MiniMini podpłynęła bliżej, bo była bardzo ciekawa, co to może być, jednak oprócz kawałka muszli, niczego nie znalazła. Szkoda, westchnęła. Miała nadzieję na odnalezienie drogocennego kamienia, może nawet królewskiego pierścienia, albo złotego naszyjnika. Znała wiele opowieści o skarbach ukrytych przez piratów w morskich przestworzach i teraz spodziewała się wielkiej przygody. Lecz mała muszelka nie wróżyła niesamowitych pełnych emocji wydarzeń. Tymczasem w wodzie coś ponownie zalśniło i Rybka zorientowała się, że muszelka odbijała światło innego przedmiotu, a kiedy spojrzała w górę, zobaczyła butelkę dryfującą tuż przy powierzchni. Co mogła robić butelka na pełnym morzu?

Jakież było zdziwienie Rybki, kiedy okazało się, że butelka nie była pusta. Poruszona potrząsała nią przez chwilę, aż w końcu przez wąski otwór wypadł zwinięty w rulonik duży liść morskiej sałaty, cały zapisany starannym pismem niebieskim atramentem: Rafa koralowa STOP. W niebezpieczeństwie STOP. Przybywajcie z pomocą STOP.

Ta wiadomość bardzo zasmuciła Rybkę, bo rafa koralowa, była najpiękniejszym miejscem w okolicy, dumą mieszkańców morza i domem dla wielu stworzeń.

  - O nie! Tak tego nie zostawię! Uratuję rafę! - powiedziała do siebie Rybka i od razu zaczęła szykować się do drogi.

Do swojego podróżnego chlebaczka włożyła kilka glonowych kulek na przekąskę, świecący w ciemnościach wodorost, ukochaną maskotkę - pluszowego konika morskiego oraz mapę. Tak przygotowana, ruszyła odważnie przed siebie, bo taka właśnie była mała Rybka MiniMini.

Morze kryło w sobie wiele tajemnic i niebezpieczeństw, dlatego Rybka wybrała dłuższą drogę, by nie natknąć się na niegościnne meduzy z Jeziora Śpiewających Meduz, i ominąć szerokim łukiem Szlak Rekinów. Na samą myśl o spotkaniu z którymś z nich Rybka dostała gęsiej skórki, a właściwie gęsiej łuski, bo przecież była rybką. W końcu trochę zmęczona przysiadła na wystającym z dna, sporym kamieniu i posiliła się smaczną glonową kulką. Wtem kamień, na którym odpoczywała poruszył się i Rybka zsunęła się po jego powierzchni jak po zjeżdżalni, aż opadła na twarde, skaliste podłoże.

  - Od kiedy to kamienie się ruszają? - zdziwiła się.

  - Dopiero co udało mi się zasnąć - jęknął ktoś tuż obok.

  - I do tego mówią? - Rybka obejrzała się. Z kamienia, który okazał się muszlą, głowę wystawiła żółwica.

  - Składałam dziś w nocy jaja na plaży i bardzo chce mi się spać.

  - Bardzo panią przepraszam. - Rybka poczuła się trochę nieswojo. - W takim razie nie przeszkadzam. Dobranoc, pani! - I dzielna Rybka ruszyła w dalszą drogę.

Płynąc myślała o czekającej ją przygodzie. Cieszyła się, że butelka z listem dotarła właśnie do niej, czuła się ważna i potrzebna zmierzając na ratunek mieszkańcom rafy. Ciekawa też była, co takiego się wydarzyło, kto napisał list i czy będzie w stanie pomóc. W końcu była tylko małą rybką, bardzo odważną i chętną, by pomagać innym, lecz czy to mogło wystarczyć? Kiedy dumając o tym wszystkim płynęła samotnie przed siebie, w oddali ujrzała przeszkodę, której jak się jej zdawało nie było na mapie. Co to takiego? Był to wrak starego rybackiego kutra. Musiał długo leżeć pod wodą, bo na powierzchni rozgościły się już glony, a ciekawskie skorupiaki przechadzały się wzdłuż połamanego masztu jak po promenadzie. Rybka widziała już kilka takich wraków, i za każdym razem zastanawiała się, jaką kryły tajemnicę. Czy znalazły się tu z powodu sztormu? A może porzucono je, bo były zepsute? Czasem udawało się jej rozwiązać zagadkę. Także teraz, próbując znaleźć jakiś trop, opłynęła wrak, część kadłuba była mocno wgnieciona, a powstały duży otwór zapraszał do środka. Rybka wyjęła z chlebaczka swój świecący wodorost i oświetliła nim wlot do statku. W środku leżały porozrzucane rybackie sieci, stare skrzynki i liny. Po chwili wahania ciekawość wzięła górę i w końcu odważna Rybka MiniMini znalazła się w kutrze. Przemykała ostrożnie oświetlając sobie drogę wodorostem. Miała wrażenie, że słyszy cichy plusk, nasłuchiwała przez chwilę, ale nie powtórzył się. Znalazła złamany ster, być może to właśnie on było przyczyną, że kuter znalazł się pod wodą.

  - No cóż. Pora ruszać w dalszą drogę - powiedziała do siebie i wypłynęła na zewnątrz.

Wyjęła z chlebaka mapę i rozłożyła ją, by sprawdzić dokąd ma płynąć, a wtedy coś niespodziewanie szybko przemknęło przed Rybką i zniknęło. Woda zawirowała i porwała mapę, która niczym porzucony liść uniosła się z prądem i powoli znikała Rybce z oczu.

  - Niedobrze. Jak teraz trafię na rafę? - Zmartwiła się mała Rybka MiniMini, ale nie na długo, bo tajemnicze coś wraz z mapą płynęło teraz prosto na nią! Rybka cofnęła się, jednak było już za późno. Bęc! Zderzyli się, Rybka przekoziołkowała w stronę łodzi i zatrzymała się przy maszcie, strącając z niego parę zaskoczonych skorupiaków, a nieznajomy ukryty za mapą, wylądował w piachu.

  - Auć - krzyknęła Rybka, rozcierając bolącą głowę, bo zderzenie było dość bolesne.

  - Aua! - Zza mapy wychyliła się głowa Delfinka. - Przepraszam, ale nagle jakaś olbrzymia płaszczka zasłoniła mi widok.

Rybka podpłynęła bliżej i podniosła mapę.

  - To mapa, a nie płaszczka. Jest mi bardzo potrzebna. Mam nadzieję, że się nie zniszczyła. - Jednak widząc, że Delfinek jest bardzo zmartwiony tym co zaszło, uśmiechnęła się przyjaźnie i dodała - Zresztą nieważne. Jestem Rybka MiniMini, a ty?

  - Delfin Finek. - Delfin podpłynął do Rybki, która na wszelki wypadek mocno ścisnęła mapę

w płetwach. - Pobawimy się? - zapytał wesoło.

  - Bardzo bym chciała, ale jestem w drodze na rafę koralową. Coś się tam stało. - Rybka pokazała Finkowi zapisany liść morskiej sałaty. Delfinek przeczytał uważnie.

  - O jej! Rafa jest w niebezpieczeństwie. Jeśli chcesz popłynę z tobą i pomogę ci w akcji ratowniczej.

  - Wspaniale! - Ucieszyła się Rybka MiniMini, bo choć była odważna i lubiła przygody wiedziała, że na wyprawy najlepiej wybierać się w towarzystwie przyjaciół.

Delfin Finek świetnie pływał i znał tutejszą okolicę, przemykali więc szybko goniąc się i bawiąc w berka.

  - Spójrz, Rybko! - zawołał znienacka przyjaciel. - Widzisz tę glonową polankę? Może zatrzymamy się tam na chwilę?

  - Tak, trzeba uzupełnić zapasy na drogę. - Rybka i Finek znaleźli się na wielkiej polanie pełnej smakowitych, zielonkawych glonów.

Delfin zabrał się za zrywanie glonów, a Rybka formowała z nich małe kulki i chowała do chlebaka, który szybko wypełnił się po brzegi.

  - Łap, Finku! - Rozbawiona Rybka podrzuciła jedną z glonowych kulek, a jej przyjaciel otworzył pyszczek, by ją spałaszować.

  - Pycha!- zawołał przeżuwając przysmak.

  - Jeszcze jedna! - Rybka rzuciła kulkę, ale zamach był zbyt duży, glonowa przekąska przeleciała nad Delfinkiem i poszybowała w stronę skalnej ściany, odbiła się od niej i z jeszcze większą siłą powędrowała w ich stronę.

  - Aaa! - krzyknął Delfin, gdy zobaczył pędzący na niego glonowy pocisk. - Szybko wyskoczył w górę, by nie zostać trafionym, kulka poleciała dalej i zatrzymała się na wystającym z dna morskiego kolcu. Rybka i Finek śmiali się serdecznie, ale kolec poruszył się i spod piachu wynurzyło się osobliwe kolczaste stworzenie. Miało skorupiasty pancerz cały w kolcach i poruszało się bardzo wolno.

  - Moja fryzura! Cały poranek układałem kolce - jęknął dziwny stwór, po czym strząsnął glonową kulkę i powolnym ruchem popłynął w swoją stronę.

  - Musimy ruszać na rafę. - Rybka zapięła chlebaczek.

  - Jasne! Ekipa ratunkowa gotowa do dalszej drogi! - zameldował wesoło Finek. - I wiesz co, mam pomysł, jak możemy szybciej się tam dostać. Zamiast płynąć na około, popłyniemy przez ten skalny labirynt.

Delfin podpłynął do kamiennej ściany, gdzie znajdowała się szczelina, którą można było dostać się do środka.

  - To chyba niebezpieczne. Możemy się zgubić. - zaniepokoiła się Rybka.

  - Znam dobrze to miejsce. Skróci nam drogę na rafę, a przecież już tam na nas czekają. - przekonywał swoją przyjaciółkę Finek.

W końcu Rybka zgodziła się. Delfin miał rację, im szybciej dotrą na miejsce tym lepiej. Przedostawszy się ciasnym wejściem do środka, znaleźli się w gąszczu krętych korytarzy.

Kiedy przemykali pomiędzy wąskimi ścianami skalnego labiryntu, Rybka pilnowała by nie stracić Finka z oczu. Sama z pewnością od razu by się tu zgubiła. Była tak skupiona, że nie zauważyła, kiedy jedna z kieszonek chlebaczka zahaczyła klamerką o wystającą ze ściany gałązkę i jej przytulanka, ukochany konik morski wypadł na błotniste dno.

Płynęli już dłuższą chwilę i Rybka zaczęła się niepokoić, czy na pewno dobrze zrobili, że się tu wybrali.

  - Poczekaj Finku! - Zatrzymała się zasapana. - Odpocznijmy chwilę!

  - Czuję, że jesteśmy już blisko. - Finek podpłynął do przyjaciółki.

Rybka oparła się o wystający z pomiędzy skał zdrewniały krzew. Jedna gałązka złamała się i opadła na dno, a Rybka powiodła za nią wzrokiem.

  - O jej, to moja przytulanka. - Rybka schyliła się by podnieść swojego konika. - Musiała mi wypaść, kiedy, kiedy…. - Rybka spojrzała przerażona na Finka. - …tędy przepływaliśmy! Zgubiliśmy drogę, Finku!

  - To niemożliwe. Dobrze znam to miejsce. - Delfin rozejrzał się, lecz po chwili musiał przyznać rację przyjaciółce.

  - Sami nigdy się stąd nie wydostaniemy. - Zmartwiła się Rybka. - Na pomoc! - zawołała z całych sił.

  - Hop! hop! Pomocy! Czy słyszy nas ktoś?- wołał Finek, wtórując przyjaciółce.

Nikt się jednak nie pojawił. Widocznie zapuszczanie się w ten ponury zakątek, morskie stworzenia uznawały za zbyt ryzykowne. Delfinek i Rybka powoli tracili nadzieję.

  - Muszę koniecznie napisać kolejny list, inaczej rafa koralowa zginie. - Usłyszeli nagle w głębi jednego z korytarzy.

Rybka i Finek spojrzeli na siebie i natychmiast ruszyli w stronę skąd dobiegł ich głos. W niewielkiej jaskini, osłoniętej bujną kępką morskiej sałaty, na skalnych półkach ciągnęły się rzędy buteleczek z kolorowym atramentem. Przy jednej z półek stała Ośmiornica. Jednym ramieniem drapała się w głowę, a innymi pomagała sobie w przeszukiwaniu regałów.

  - Czerwony, czy zielony, a może niebieski atrament? Zawsze ten sam trudny wybór. Jak się nie pośpieszę, kto pomoże mi uratować rafę? - Ośmiornica sięgnęła po buteleczkę z zielonym atramentem.

  - My!! - krzyknęli Finek i Rybka i wpadli do środka. Ośmiornica nie spodziewała się gości i zaskoczona upuściła atrament. Woda w jaskini zabarwiła się na zielono. Przez chwilę nic nie było widać.

  - Kim jesteście? - zapytała.

  - Jestem Rybka MiniMini. Ja i mój przyjaciel Finek zmierzamy ratować rafę!

  - A więc jednak przeczytaliście mój list! - Ucieszyła się Ośmiornica. - Poczekajcie zrobię z tym porządek.

Ośmiornica włączyła odkurzacz do usuwania atramentu i po chwili woda znów była czysta.

  - Jestem Lola. Naprawdę chcecie mi pomóc?

  - Tak, tylko zgubiliśmy się w labiryncie i nie możemy znaleźć drogi - tłumaczył Finek.

  - Chodźcie za mną, kochani! - rozradowana Ośmiornica Lola poprowadziła przyjaciół do wyjścia. Finek i Rybka byli szczęśliwi, że ich podróż dobiegła końca i wreszcie znaleźli rafę.

Jednak gdy znaleźli się na miejscu, bardzo się zmartwili. Po pięknej, kolorowej, pełnej życia koralowej rafie nie było ani śladu. Pomiędzy koralowcami leżały porozrzucane butelki i puszki po napojach. Foliowe torebki oplatały piękne gardenie, a plastikowe słomki i jednorazowe opakowania na żywność, zaśmiecały dno.

  - Co tu się stało? - zapytał zrozpaczony Finek. - Skąd tu tyle śmieci? Gdzie się wszyscy podziali?

  - Silny sztorm na morzu zamiótł odpadki pozostawione przez ludzi na plaży z powrotem do morza, - wyjaśniła Lola. - Mieszkańcy rafy uciekli w popłochu.

  - To okropne! - Rybka MiniMini była wstrząśnięta. - Musimy tu czym prędzej posprzątać.

  - Tak! Nie ma na co czekać! - ochoczo zawołał Finek.

Cała trójka zabrała się do pracy. Z wodorostów zrobili miotełki, by pozamiatać nimi śmieci. Finek zrobił z dużych muszli pojemniki do sortowania odpadów. Kiedy Lola i Rybka uporały się z zamiataniem, wspólnie posegregowali wszystko i Finek popłynął z wypakowanymi po brzegi muszlami w stronę plaży.

Kiedy śmieci zniknęły, Rybka i Lola szmatkami z glonów przetarły koralowce. Potem szczotką z trawy morskiej delikatnie przeczesały potargane wodorosty. Nie wiedzieć kiedy rafa odzyskała swój dawny blask i znów stała się bajecznym, pełnym uroku miejscem.

  - Jak tu pięknie! - Zachwycił się Finek po powrocie.

  - Dzięki wam, kochani - Lola otoczyła swoimi ramionami Rybkę i Delfinka.

  - Spójrzcie! - Rybka MiniMini pokazała płetwą w stronę pomarańczowych krewetek maszerujących dziarsko na rafę. Pojawiły się też kraby i powolnie sunące ślimaki. Z każdej strony do swoich domówi wracali mieszkańcy rafy.

  - Nie wiem, jak wam dziękować. Uratowaliście nasz dom. Rafa znów zacznie tętnić życiem. - Ośmiornica Lola nie kryła wzruszenia.

  - To nic takiego. Pomaganie innym jest bardzo ważne, a rafa koralowa służy przecież wszystkim mieszkańcom morza - odrzekła Rybka zbierając się do drogi. - Robi się późno. Muszę już wracać do domu.

  - Odprowadzimy cię! - zaproponowali Lola i Finek.

Przyjaciele popłynęli z Rybką, omijając tym razem skalny labirynt. Kiedy Rybka MiniMini znalazła się w domu, opowiedziała o swojej przygodzie tacie i mamie. Była szczęśliwa, że pomogła uratować rafę, a do tego znalazła nowych przyjaciół i dzięki nim będzie miała teraz z kim się bawić. Czy to nie wspaniała wiadomość, pomyślała zasypiając.

KONIEC

ITI Neovision S.A.,
al. gen. W. Sikorskiego 9, 02-758 Warszawa, NIP 521-00-82-774, REGON: 010175861, wpisana do Rejestru Przedsiębiorców, przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy, XIII Wydział Gospodarczy KRS
pod nr KRS: 0000469644, kapitał zakładowy: 441.176.000 zł, w całości wpłacony, Nr BDO: 0000030685.